Dziesięć latek minęło od premiery Tomb Raidera. Dla zwyczajnej dorosłej białogłowy dekada owe szmat czasu – pojawiają się plisy, woreczki od oczów, wypadające rzęsy, pękające paznokcie, obwisłe piersi itd. Ale dla Lary Croft to nie pasztet, wprost przeciwnie – z każdym rokiem oraz wszystkim innowacyjnym wydziałem sekwencji jest jeszcze piękniejsza, ponętniejsza, podniecająca. Cud plastyki? Nie, nieco coraz większe możliwości graficzne aparatu do frajdy.

Zgodnie z zapowiedziami, Tomb Raider: Anniversary proch być idealnym remakiem odmiany z 1997 roku – ta sama akcja, ci sam± bohaterzy, lokacje, przeciwnicy itp. Autorzy obiecali powrót do korzeni w nowiusieńkiej, oszałamiającej okładce. Jednocześnie rokowali pewna zmiany: rożne szyki plansz, większe urozmaicenie łamigłówki natomiast deformacji w sterowaniu bohaterka. Niecierpliwym od razu licuję, ze każde obietnice zostawały dokonane. Czy to mieni, ze otrzymaliśmy właśnie hit na dozę rozrywki roku? Nie. Ale po kolei.

Tym nielicznym, jacy zapomnieli nuże, o czym istnieje Tomb Raider przywodzę, iż istnieje owe rozrywka o przygodach młodej, seksownej pani archeolog, uwielbiającej potężne wsadzenia oraz zamierzchłe artefakty. Pewnego słonecznego ranka 1996 roku w Kalkucie los styka ja z Larsonem, byłym marines, a przytomnie żołdakiem. Larson oferuje Larze profesje dla Jacqueline Natli – kierowniczki Natla Technologies. Businesswoman chce wynająć podfruwajkę Croft w zamysłu odnalezienia starożytnego tworu – Dziecięcia Atlantydy. Artefakt ów, cherlawy na trzy części, jest obiektem pożądania erudytów oraz obieżyświatów z podobnego świata. Niestety, jak dotąd nikt nie trafił na jego ślad. Natla nakazuje instrukcjami, które mogą wyrazić się bezcenne na drodze do odkrycia wielkiego archeologicznego skarbu. Przeto Lara dość krótko się waha…

Fani serii z pewnością pamiętają wydany w 2005 roku dodatek do gry The Sims 2, który nosił tytuł Nocne życie – skojarzenia z Po zmroku są jak najbardziej na miejscu. O ile jednak w tamtym produkcie wszelkiego typu imprezy odbywały się wyłącznie na przedmieściach, tak teraz do dyspozycji mamy całe nowe miasto, będące stworzoną od podstaw lokacją. W porównaniu z Bridgeport, bo tak się ono nazywa, wcześniejsze osiedla, czyli Sunset Valley, Riverview czy Twinbrok to prowincjonalne mieściny.

W mieście znajduje się sporo drapaczy chmur i co ważne – każdy z nich jest inny, więc wraz z dodatkiem zyskujemy automatycznie kilkanaście nowych typów budynków. Ale Bridgeport to nie tylko liczące wiele pięter wysokościowce. Znajdziemy tu również niższe wieżowce, bo około 10-piętrowe, a także jeszcze skromniejsze budowle. Konstrukcje te wykorzystywane są zarówno do celów mieszkaniowych, jak i usługowych. Mieszczą się w nich apartamenty różnej wielkości (w tym dwupoziomowe), jak również kluby oraz inne miejsca użyteczności publicznej. Oczywiście w mieście niczego nie brakuje – na miejscu są wszystkie służby, a więc policja, straż pożarna i szpital. Jest też piękny stadion, a zamiast małego, skromnego kina – multipleks. Na obrzeżach znajduje się drugi szpital, a po przeciwnej stronie pięknego mostu stoją wille, w których mieszkają sławne osoby. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z prawdziwą metropolią. Co prawda nie ma autostrad, ale pojawiły się np. wielopoziomowe parkingi i metro. To ostatnie jest zresztą świetnym rozwiązaniem. Stacje podziemnej kolejki znajdują się w całym mieście oraz nieopodal stojących na obrzeżach budynków. Teraz przeniesienie się z jednego krańca lokacji na drugi odbywa się błyskawiczne. W związku z nowymi zajęciami i możliwościami otrzymaliśmy także nowe rodzaje parcel.

Pomimo tych wielu innowacji nie wszystkie zmiany wyszły grze na dobre. Przykładowo dziwnie połączono funkcje związane z polityką, policją oraz wojskowością i skumulowano je w jednym budynku – ratuszu. Troszkę to sztuczne, tym bardziej, że nic nie stało na przeszkodzie, aby gdzieś na rogu ulic umieścić okazały komisariat, godny takiej metropolii, a w oddali bazę wojskową – miejsca jest naprawdę sporo. Stare tzw. „królicze nory” (czyli miejsca, gdzie Sim wchodzi, a gracz go nie widzi i nie kontroluje) pozostały bez zmian – są to nadal m.in. teatr czy np. salon spa. Takim obiektem jest również metro.

Studio Criterion jest nauczycielem w pracy zręcznościowych wyścigów. Nic protest szczególnego, ze po partii całkowitych nieporozumień, jakimi były zeszłe części Need for Speed (z wyłączeniem Shifta, ale to inna bajka), włodarze koncernu zwymiotowali się do jednostki, które sprostałyby przywrócić połysk gasnącej marce. NATOMIAST żeby upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, postanowiono się odkurzyć jedną z najpoprawniej wspominanych części, czy Hot Pursuit. Zbiegowie kontra gliniarze. Oto patent na stare/odmienne rozdanie na rynku arcade.

Pisząc o Need for Speed: Hot Pursuit, nie sprezentuje się, niestety, odskoczyć od porównań z Burnout: Paradise. Nie tylko z motywu owego samego dewelopera, ale przede wszelkim z powodu mechaniki rozgrywki. Jedną z najlepszych informacji dla wielbicieli wyścigów istnieje użytkowany w rozrywce projekt jazdy. Osoby, jakie pyły racje wypróbować demo nowego NFS-a, nie bez okazji kwękały na marnie prowadzące się auta a ich gamoniowata kontrakcje na sterowanie. Dla nich pierwsza dobra wiadomość. Gdzieś pomiędzy publikacja tego dema a cała kategoria uciechy nastąpiła dogłębna deformacja i każde wozy kategorycznie zdobyły na manewrowości. Na dobra sprawę wzorzec jazdy niewiele różnorodni się od „burnoutowego”. Istnieje równie delikatny, a przenikanie driftem w zwroty oraz możliwość celnej kurateli nad pojazdem w uślizgu to miód na serce miłośnika zręcznościowej konnicy.

Two Worlds II – najnowszy wynik krakowskiego studia Reality Pump – kontynuuje wątek z pierwszej części uciechy, a my ponownie wcielamy się w jej węzłowego bohatera. Jest on więziony w cytadeli Gandohara wraz z ukochana siostra Kirą. Gigantyczny mag, pełniący istotę starego szwarccharakteru partii, gości ich w swoich niepowolnych progach, by sięgać potęga z uwięzionego w truchle Kiry boga Aziraala. Posępne uroki osłabiają goła kobietę, więc Gandohar chce jej bracia, który rozgłasza energie witalna mniszce. Wszystko komponuje się po myśli sztukmistrza. Piastuje ohydne rządy nad całą kraina, staje się jeszcze potężniejszy i wprowadza w życie swoje niecne programy. Jak to natomiast w rozrywkach odwiedza, dominacja urzędników ciemnej stronicy amplitudy nie może żyć wiekui¶cie. Do zamku dostaje się, składająca się z kilku orków, załoga ratunkowa natomiast dzięki zanim znowu jesteśmy wolni. Następnie pojmujemy dyskretna prorokinię, i później pochłaniamy się wybawianiem zakonnicy, a przy gratki i całkowitego świata. Schemat wyświechtany do siły, ale nadal się bada. Co do tychże akcji mam złożone czucia. Historia wciągnęła mnie na tyle, ze do końca byłem ciekawże jej zwieńczenia. Istnieje kilka dobrych momentów, rewelacyjnie tych związanych z myszkowaniem w przeszłości Gandohara. Na plus zaliczam także pobieżne, klimatyczne filmiki. Odniosłem aczkolwiek wbicie, ze opowieść istnieje wybrakowana. Tak jakby z mięsistego scenariusza wykreślono część tekstu. Pożytecznie nic nie wiadomo o prorokini a jej związku z orkami. Ukryta oraz intrygująca niewiasta, która ocala nas na początku uciechy, pozostaje szarada, mimo kilku sprawy, w których roni się, ze zaraz zrozumiemy jej sekret. Zakończenie także istnieje zbyt pilne, tęskni mu otoczki, wyjaśnienia kilku materyj. Może te wszystkie niedomówienia są przydatne, ale donosi mi się, ze zabawie wyszłoby na lepsze, gdyby poniektóre pozycje pozostawały ukazane w sposób niezwyklej jaskrawy.Luki te powodują również, że całość wydaje się nieco naciągana. Fabuła nie jest więc nadzwyczajna, ale stanowi odpowiednie tło dla masakry, którą musi urządzić nasz bohater.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.